TRENDY: Kalesony



Za każdym razem kiedy pochylam się nad zdjęciami coraz to nowszych kolekcji czuję pewnego rodzaju wewnętrzne napięcie, jakby oczekiwanie na coś wielkiego, które stopniowo zmienia się w zachwyt, rzadziej w rozczarowanie.

Wczoraj wieczorem miałem okazję przyjrzeć się z bliska najnowszej, jesienno-zimowej kolekcji Dolce&Gabbana. Z filiżanką herbaty w jednej i komputerową myszką w drugiej ręce obejrzałem  ponad 90 zdjęć. Najpierw wszystkie na raz - łapczywie i pobieżnie, później pojedynczo - dokładnie, wręcz analitycznie. Przyznam szczerze, że cała kolekcja jest dosyć obszerna i nieco chaotyczna, dlatego skupię się tylko na jej najciekawszej części.

Na długo przed mediolańską premierą chodziły słuchy, że włoski duet szykuje jakąś niespodziankę. Wiedziałem o niej od samego początku, ale nie spodziewałem, że będzie aż tak...widowiskowa(?) 
Na wybiegu pojawiły się jesienno-zimowe stylizacje z kalesonami w roli głównej. Wszystkie w stonowanych, ciemnych kolorach, dobrze dopasowane, opinające to i owo w zestawieniu z obszernymi płaszczami, swetrami i wysokimi skórzanymi butami prezentowały się wyjątkowo godnie, choć kontrowersyjnie. Bo o ile kalesony w roli dość specyficznego elementu -bądź co bądź, mało widowiskowego- męskiej garderoby nie robią na nikim specjalnego wrażenia, o tyle jako alternatywa, a nawet poważna konkurencja dla spodni budzą wśród mężczyzn mieszane uczucia. Zdrowy rozsądek podpowiada, że prawdopodobieństwo kalesonowej powodzi mającej zalać w najbliższym czasie europejskie miasta jest znikome, ale nie należy go lekceważyć. Z resztą moda nie kieruje się zdrowym rozsądkiem, raczej obłąkaniem, dlatego wierzę, że znajdą się wśród nas -mężczyzn- wybrańcy, którzy bez żalu, za to w imię najgorętszych trendów pożegnają swoje stare jeansy.


Oczywiście grzechem jest szufladkować mediolański pokaz Dolce&Gabbana i określać go mianem  taniego, farmersko-bieliźniarskiego show. Bo na wybiegu oprócz wzbudzających sensację kalesonów pojawiły się nie mniej interesujące projekty. Większość z nich nawiązywała do mody panującej wśród robotników z czasów gorączki złota. Były kamizelki, kaszkiety, solidne swetrzyska i skórzane buty, które wyglądały tak jakby przeszły na piechotę najbardziej kamieniste fronty II wojny światowej.


Lubię włoskich projektantów, bo za każdym razem mnie zaskakują. Nie ważne czy pozytywnie, czy też negatywnie. Ważne, że w tym zaskoczeniu jest jakaś nutka fascynacji i obłąkania.

2 komentarze:

  1. te kalesony to chyba przesada troszke , rozumiem, że to trend bieliźniarski w wydaniu męskim

    OdpowiedzUsuń
  2. @sandrula: Trend bieliźniarski? No jeżeli ktoś traktuje gruby, wełniany płaszcz i skórzane buty jako uzupełnienie bielizny to zgadzam się z Tobą w zupełności :) A tak na poważnie, mam wrażenie, że włosku duet porwał się z motyką na księżyc, ale mimo wszystko bardzo interesująca to podróż.

    OdpowiedzUsuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.