Michał Zaczyński krytykuje szafiarki


Pretensjonalny i często amatorski wygląd bloga, banalna moda, kiczowata poza i scenografia przekładają się na wpisy - pisze o polskich szafiarkach Michał Zaczyński.

Znany z ostrego pióra krytyk mody na łamach najnowszego numeru tygodnika "Newsweek" bezlitośnie wytyka szafiarkom wszystkie błędy. Brak kreatywności, pozostawanie w tyle za trendami, nieskładny i ubogi język - to tylko niektóre zarzuty kierowane pod ich adresem.

W obszernym artykule zatytułowanym "Blogerki blagierki" Zaczyński kreśli niewesoły portret polskich fashionistek. Autor w charakterystyczny dla siebie sposób rozpoczyna tekst od mocnego stwierdzenia: "Mamy w Polsce kilka tysięcy szafiarek, które robią w konia nawet po kilkaset tysięcy swoich czytelników".

Późnej napięcie już tylko rośnie. Autor kontynuuje prześwietlanie na wskroś Bogu ducha winnych szafiarek. Według Zaczyńskiego bohaterki jego tekstu to: "Teoretycznie i w powszechnej opinii to wielbicielki mody i wyrocznie stylu. W praktyce jednak bycie szafiarką – z nielicznymi wyjątkami – mało ma wspólnego z modą".

Ciekawe prawda? Cały artykuł możecie przeczytać tu: Co na blogach reklamują szafiarki

O skomentowanie całej sprawy poprosiłem szafiarki, o których mowa w artykule. Jako pierwsza na moją wiadomość odpowiedziała Kasia, z bloga plentyofhangers
Osobiście, nie czuję się nim dotknięta, nie utożsamiam się z panienkami żebrzącymi o darmowe bransoletki. Jest trafny i obnaża kilka faktów :)

Później odpowiedziała Ania, z bloga elfka
Oprócz tego jednego wspomnienia o moim balkonie, nie czuję, jakby był to artykuł o mnie, nie czuję się też urażona. Na moim blogu nie ma żadnych komercyjnych reklam, nie mam tez chyba niczego podobnego do opisywanych przez autora strojów, na zdjęciach się uśmiecham, zawsze powtarzam, że nie modą się interesuję a strojami.

I Kamila, z bloga asmallworldoffashion
O sobie też przeczytałam i mnie też to nie rusza. Dla mnie najważniejsze, że ja i moi najbliżsi są ze mną i ze mną się świetnie czują. Jak dla mnie nie byłoby tego artykułu gdyby Kasia Tusk nie byłaby córką premiera. Że jest i stała się szafiarką to dziennikarz dostrzegł chodliwy temat i postanowił się pokazać na bazie stereotypów. ciekawa jestem czy on nie pracuje i nie wie jak to jest nie mieć czasu.już widzę jak moja mama lata za mną po mieście żeby cykać fotki. ja do pracy idę rano, już po 6, wpół do 7. wtedy czasami zrobimy zdjęcia. wracam bardzo zmęczona. i to mama sama wyskakuje z propozycją że może jak już jestem ubrana zrobić zdjęcia na bloga.  dla mnie blog i wstawianie zdjęć na niego to duża przyjemność. I hobby. nie sposób na zarabianie pieniędzy czy wyciąganie rzeczy od firm. nie jestem ekspertem od mody i nigdy się za takowego nie podawałam. mam specyficzny gust. nie mam parcia na szkło żeby mieć na sobie najnowsze trendy, zestawione tak jak to dyktują inni.ale hallo jak piszą do mnie z jakiejś firmy i jest to poważne to owszem czemu nie. prezentów się nie odmawia. choć kilka razy odmówiłam bo mijało się to z celem prowadzenia przeze mnie bloga.

Dziewczyny umywają ręce i twierdzą, że cała sprawa ich nie dotyczy. Mocno natomiast zareagował bloger Patryk Strzała, o którym Michał Zaczyński pisze:
Początkującym pozostaje się przymilać. Bloger Patryk Strzała anonsuje na przykład, że jest po poważnych rozmowach z H&M celem otrzymania od firmy ciuchów, w których mógłby się sfotografować. Przez co przyznaje, że jego blog jest niejako platformą PR-ową. Ten kuriozalny blog jak wiele innych, niestety, obnaża mechanizm funkcjonowania większości szafiarzy, a zarazem mizerię polskiego światka mody. Autor, nie mając nic do powiedzenia o modzie, nieskładnym i ubogim językiem wypisuje bałwochwalcze banały o łasych na pochwały projektantach i firmach, by w rewanżu otrzymać od nich listy z uznaniem dla jego bloga czy polecenia na Facebooku. 
Patryk w odpowiedzi:
W związku z tym, co pojawiło się w Newsweeku na mój temat – oto moja odpowiedź.Mam DOPIERO 18 lat, staram się i uczę jak tylko mogę. Jak jest możliwość pomagam, udzielam się i zdobywam doświadczenie… ale przecież skąd M. Zaczyński może o tym wiedzieć?! Jakże to nietaktowne ze strony Pana z NEWSWEEKA, którego wiedzy na temat mody nie znam i oceniał nie będę, pisać o mnie zupełnie nie znając szczegółów. Bloga założyłem, aby się uczyć – jest moją pasją. Pragnę się nią dzielić z innymi. To nie miejsce dla wszystkich, jak Ci nie pasuje – NIE ZAGLĄDAJ. Mam nadzieję, że dzięki takim osobom jak ja ktoś, kto boi się rozwijać swoje zamiłowania otworzy się i wyjdzie przed szereg, bo to nie łatwa decyzja.Mam nadzieję, że mi się uda i osiągnę sukces. 

O komentarz do całej sprawy poprosiłem również Łukasza Marciniaka, autora bloga king-cock.
Tekst Pana Zaczyńskiego nie jest dla mnie ani odkrywczy, ani nowatorski, ani tym bardziej krytyczny. Zwłaszcza, że sam pisałem o podobnej tematyce, jednak bardziej prosto i po swojemu (Dziś prawdziwych szafiarek już nie ma).Według mnie autor opisuje jedynie w sposób lekko łopatologiczny mechanizm działania polskiej szafiarki dwudziestego pierwszego wieku. Jak dla mnie zbyt łopatologiczny, zważywszy że tekst kierowany jest do poważnego, wykształconego i obeznanego w świecie czytelnika Newsweek'a. Jedyna rzeczy która trochę mi się nie spodobała to wzywanie po nazwisku do tablicy. Publicznie. Z drugiej strony dzięki temu tekst stał się bardziej wiarygodny.
Wracając do samych zainteresowanych, czyli szafiarek w Polsce, które już dawno szafiarkami być przestały. Dziś są już tylko najtańszą powierzchnią reklamową na świecie! Taką swego rodzaju prostytutką. Nie mam tu bynajmniej na myśli pań escortek, które same ustalają warunki 'współpracy'. Prostytutką z ulicy, która bierze co popadnie, byle by coś dali. Za siano, za gifta, za lajka.
Najbardziej śmieszy mnie tylko fakt, że autor tekstu pisząc o dzisiejszych modowych pseudo-wyroczniach sam wpadł trochę w marketingową machinę. Wiadomym jest, że tekst się przyjmie bo jest na czasie. A jak tekst się przyjmie to tygodnik się sprzeda. I kółko się zamknęło. Opisując blogerską prostytucję, stał się jej alfonsem. Niepotrzebnie.Nie mam absolutnie nic do czystej reklamy, product placement'u itp. Może zostałem inaczej wychowany, ale lubię jak gra się ze mną – czytelnikiem w otwarte karty, bez mydlenia oczu.

Razi mnie sposób w jaki Michał Zaczyński wypowiedział się na temat szafiarek. Tekst, mimo że bardzo ciekawy i warty przeczytania, momentami przypomina personalną wycieczkę. Uważam, że publiczne chwalenie jest ok, ale wylewanie kubła zimnej wody powinno odbywać się w cztery oczy i za zamkniętymi drzwiami. Tyle ode mnie. 

Jestem ciekaw co Wy myślicie o tej sprawie. Czekam na Wasze komentarze. 

18 komentarzy:

  1. Prawie w pełni zgadzam się z newsweekowym artykułem. Przeglądając Polskie Szafy rzadko widzę cokolwiek interesującego. Bywając za granicą - ostatnio w Helsinkach - widzi się na ulicach wielką różnorodność i odwagę ubioru; na Szafach tego nie znajdziemy.

    Z drugiej strony długie dyskusje z moim dziadkiem utwierdzają mnie w przekonaniu, że choć mamy mniejszą odwagę i wyobraźnię, to też rzadziej popełniamy ubiorowe gafy, bliżej nam do klasyki, innymi słowy - Polka jak klaun nie wygląda (co akurat o helsińskiej młodzieży można powiedzieć).

    Jest z tego wyjście - przeglądać tylko te blogi, które mają w sobie coś ciekawego.

    OdpowiedzUsuń
  2. Zaczyński z całą pewnością ma sporo racji. ALE bloga może założyć KAŻDY i KAŻDY sam decyduje jakie blogi czyta i przegląda.
    Sugerowanie, że szafiarki robią w balona kilkaset tysięcy czytelników to kpina z internautów, sugerowanie, że są bezmyślni.
    Zupełnie nie rozumiem natomiast pojawiających się coraz częściej zarzutów o to, że blogi robią się komercyjne. Jeśli ktoś ma taką pasję i potrafi obrócić to w korzyść to dlaczego nie? Dlaczego reklama na blogu ma być czymś złym?
    Nikt nikogo nie zmusza do czytania żadnego bloga, tak jak powiedział Patryk Strzała - nie pasuje, nie zaglądaj.
    Pozdrawiam
    Miss Ferreira

    OdpowiedzUsuń
  3. a ja po części zgodzę, sie z reklamami, są blogi, gdzie nie pojawiają sie zbyt często, ale na niektórych cały ubiór jest sponsorowany przezz jakieś sklepy, dzziewczyny nie pokazują nic innego jak niekończące się prezenty, a gdzie ich włąsna inwencja?

    OdpowiedzUsuń
  4. Najbardziej denerwują mnie zarzuty o to, że pogwałcamy jakąś święta regułę, że szafiarka = trendsetterka. Cholera. Od zawsze wydawało mi się, że po prostu pokazujemy to, co nosimy na co dzień. I nie ważne, czy jest to kiczowate, niemodne, sieciówkowe, z lumpa, czy tam trensetterskie.
    Współpraca i gratisy to też nic złego. Każdy przyjmuje własną taktykę, każdy ma jakieś granice i tyle. Nie chcesz brać udziału w konkursie? Nie bierz. Nie klikaj "lubię to". Nikt Cię nei zmusza. Ale skoro tyle osób z Twoich czytelników bierze w tym udział to chyba jednak ma jakiś sens. Są na to "kupcy". Szafiarki nie robią nic na siłę. Do niczego nie zmuszają.
    Gratisy od firm są miłe. Chyba nikt nie zaprzeczy. I jeśli mogę raz na ruski rok dostać darmową parę butów, to chyba nie mam się czego wstydzić? Nie kradnę, nie robię nikomu krzywdy. Po co to krytykować?
    Skoro jednak wielu osobom tak to przeszkadza, może pójdźmy w ślady KRRiT i te szafiarki, które współpracują z firmami wkleją sobie ostrzeżenie: Blog zawiera lokowanie produktów. I po sprawie ;] Heh.

    OdpowiedzUsuń
  5. mnie spodobał się ten artykuł. Po lekturze nie urosło we mnie poczucie, że p. Michał Zaczyński jest - używając określenia Łukasza Marciniaka - alfonsem komercyjnych, sprzedajnych szafiarek. Nie jest dla mnie również 'wzywaniem do tablicy' wymienianie autorek czy nazw blogów - p. Zaczyński podaje źródło.
    Moda na szafiarki trwa już jakiś czas - przenika do mediów sukcesywnie, autorki/autorzy blogów stają się w pewnych kręgach modotwórczy(?), dlaczego nie napisać o tym? Czemu nie wytknąć grzeszków? Każdemu się należy. A swoją drogą, szafiarki i szafiarze wymieniani przez p. Zaczyńskiego powinni być mu wdzięczni - ilość wejść na ich strony na pewno podskoczyła po tej publikacji.

    OdpowiedzUsuń
  6. Moim zdaniem jest to kompletny cios poniżej pasa dla wszystkich blogerek które wkładają ciężką prace w własne blogi. Każdy ma prawo się pokazać i mieć własny styl, nawet jeśli jest od dość 'pospolity' lub 'dziwacznie przesadny'. Po to zakłada się blogi modowe aby o tym duskutować i wymieniać się własnymi poglądami o świecie mody i stylu. Ktoś kto to pisał najwyraźniej złościł się i tupał nogami, a cała redakcja gazety zupełnie zrobiła z igły widły. Co do wymuszania prezentów, jeśli blog ma sporą oglądalność i kogoś zainteresował to logiczne że różne firmy są zainteresowane współpracą. Dlaczego blogerki za tą prace wkładną w bloga nie mogą dostawać miłych prezentów. Moim zdaniem każdy ma prawo do prowadzenia bloga, po to fukcjonuje internet. Wydaje mi sie ze gdyby nie blog Kasi Tusk nie byloby calego zamieszania wokol szafiarek.

    OdpowiedzUsuń
  7. Zaczyński krytykuje wszystko i wszystkich. To już taki typ człowieka - wieczny malkontent. Choć ma sporo racji, to jednak Marciniak dobrze prawi! Ave

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja uważam, że artykuł jest bzdurny i właśnie typowo "komercyjny" (temat na czasie). Co jest złego w zarabianiu na blogu? Mnie reklamy absolutnie nie przeszkadzają a zaglądam tylko na te blogi, które mnie interesują. Jak można pisać, że szafiarki robią w konia czytelników? Jako czytelnik i internautka czuję się urażona. Nikt rozsądny nie bierze przecież wszystkiego dosłownie. Gdybym uważała blogowe stylizacje za coś co akurat "trzeba" nosić, a później dowiedziała się, że to tylko artykuł sponsorowany czułabym się oszukana, ale jestem inteligentną osobą i traktuję to tylko i wyłącznie jako inspirację. A co do wymienionych w artykule blogów, to zgadzam się z poprzedniczką, że na pewno ilość wejść na nie wzrosła, także dzięki panu Zaczyńskiemu mają dodatkową reklamę (nie ważne co piszą, ważne, że piszą :) ).

    OdpowiedzUsuń
  9. moim skromnym zdaniem autor nie ma pojęcia o temacie i tak naprawdę pisze co mu ślina na język przyniesie. jednak, chyba zupełnym przypadkiem, udało mu się uchwycić sedno kilku problemów. i chociaż zgadzam się, że zasadniczym błędem tego tekstu jest założenie, jakoby szafiarki aspirowały do rangi wyroczni modowych (widać, że ktoś nie odrobił zadania domowego i pisał na kolanie), to uwagi na temat sponsoringu są niestety bardzo celne. mówiąc szczerze - nie podoba mi się to. o ile uważam, że duże konkursy sponsorowane przez Lenovo, Canona itd, pojawiające się na najbardziej popularnych blogach są naprawdę super, to osobiście bardzo rzadko biorę udział w tego typu losowaniach. rozumiem jeszcze konkursy z butami, torebkami, ciekawymi ubraniami, bonami do sklepów. ale podniecanie się "współpracą" ze sklepem, który rzuca blogerce jakiś ochłap, tzn. biżuterię wartą kilkanaście złotych w zamian za nabijanie nowych klientów i fanów na FB jest moim zdaniem dowodem na to, jak niektóre dziewczyny są pazerne i jak nisko się cenią. Nazywanie tego "współpracą" jest lekkim nadużyciem. Oczywiście każdy robi na własnym blogu to, co chce, ale w związku z tym mam też prawo mieć na ten temat swoją opinię. To nie kwestia zazdrości - zazdrościć mogę AlicePoint albo Styledigger, a nie dziewczynie, która co tydzień żebra o nowych obserwujących, przekupując ich tanią biżuterią.

    powiem tak - można się schylać po każdą złotówkę, ale klękanie lub wypinanie się w celu jej zdobycia jest lekko niesmaczne.

    OdpowiedzUsuń
  10. PS. pisząc "autor" mam na myśli oczywiście p. Zaczyńskiego, nie autora bloga :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Każdą rzecz na świecie ludzie potrafią obrócić w coś złego lub dobrego. Tak było i z blogami szafiarskimi. Są te wieloletnie, gdzie są ciekawe stylizacje i teksty, a są te, gdzie aż kipi komercją lub mające 2 wpisy i 300 obserwujących. Niestety jak to bywa, tych wartościowych jest zawsze znacznie mniej, ale zawsze są. Osobiście nie wchodzę na blogi, w których widzę reklamy, lub ubrania, czy sprzęt sponsorowany przez jedną lub wiele firm. Myślę, że każdy musi znaleźć sobie coś co do niego przemawia, w tym przypadku dla niego wartościowy blog/blogi i tylko tam wchodzić. I roztkliwiać się nad tym, że większość jest klonem czegoś, jest nieautentyczna czy skomercjalizowana. Jest pełno innych sfer w naszym życiu, które są w zły sposób interpretowane i wykorzystywane. Tylko po to każdy z nas ma rozum, by potrafił wybierać to, co najlepsze.

    OdpowiedzUsuń
  12. Witam,
    jako przywołany w artykule, nie mam chęci oceniać opinii redaktora M.Zaczyńskiego na temat szafiarskiej blogosfery.
    Jednak pokazane tam mechanizmy obserwuję od dłuższego czasu. Sam nie korzystam z żadnej formy reklam, prezentów, komercjalizacji, komercjonizmu zachowując zupełną niezależność (kiedyś trafił mi się jeden krawat) od rynku. Zresztą zaopatruję się prawie wyłącznie w drugim obiegu wyszukując interesujące mnie elementy ubioru.

    Ciekawie prowadzone blogi z domieszką komercji nie budzą we mnie sprzeciwu.
    Omijam natomiast skrzętnie blogi "wzmacniaczy marek" skażone komercjonizmem, zapakowane psedokonkursami "polub mnie", lub przypominające witryny mijanych po drodze sklepów. Wchodzące na tę ścieżkę blogi kasuję z moich list ulubionych.
    Ponadto nie dzielę blogów na krajowe i zagraniczne - tylko warte uwagi, lub nie.

    pozdr.Vslv

    OdpowiedzUsuń
  13. Każda z dziewczyn, która prowadzi bloga, wkłada część siebie, wyraża nie tylko swój styl, ale także charakter i osobowość. Ja prowadzę bloga od niedawna i wiem, ile czasu trzeba poświęcić na zrobienie i obrobienie zdjęć, opisanie posta (pamiętając o estetyce) i tak dalej... Wierzę w to, że współpraca z różnymi firmami po prostu motywuje do dalszego "działania"! :-)

    OdpowiedzUsuń
  14. # Diane - właśnie to "działanie", jako nadrzędny cel zostało w tym artykule opisane.

    OdpowiedzUsuń
  15. No cóż, p. Zaczyński został zniszczony przez Miss Ferreirę w pięknym stylu, polecam
    http://misscferreira.blogspot.com/2011/09/na-pohybel-blagierkom.html

    OdpowiedzUsuń
  16. @Krywa: Na prawdę tak myślisz? :)

    OdpowiedzUsuń
  17. oj taaaaaak, nawet nie ma o czym mówić

    OdpowiedzUsuń
  18. @Krywa: Myślę, że to próba zwrócenia na siebie uwagi, marna prowokacja, która nie wnosi absolutnie nic do dyskusji. Autorka "wpisu" nie podaje żadnych kontrargumentów, jedynie sili się na parodię, która i tak wymaga dopracowania.

    OdpowiedzUsuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.